piątek, 4 października 2013

Prolog

Ich śmiechy roznosiły się po całym domu. Jej słodki i delikatny, a jego donośny rechot. Kiedy byli razem, nic ani nikt nie mógł powstrzymać ich przed wygłupami. Pomysły tej dwójki na zniszczenie domu i ogrodu lub doprowadzenie matek do szału nigdy się nie kończyły. Można by pomyśleć, że byli maszynami do rozrabiania, tyle, że w ludzkiej postaci.

- Przestań, przestań. – krzyczała próbując uwolnić się od łaskotek. To był jego ulubiony sposób na zemstę.
- Najpierw mnie przeproś i powiedz, że jestem najlepszym koszykarzem w szkole. – odpowiedział jej usilnie zmusić się do bycia poważnym. Jednak uśmiech go zdradził.
- Mama uczyła mnie, że nie wolno kłamać. – powiedziała, po czym wystawiła chłopakowi język przygotowując się na kolejny atak.
- W takim razie ja spadam do domu. Powinienem już pójść. – zszedł z niej kierując się w stronę drzwi. Spojrzała na chłopaka osłupiała. Nie spodziewała sie takiej reakcji z jego strony. Chłopak odwrócił się i spojrzał na jej twarz, po czym zaczął się głośno śmiać. Wrócił do jej pokoju i łapiąc się za brzuch usiadł na łóżku obok jej drobnego ciałka.
- Nienawidzę Cię.  – krzyknęła zła sama na siebie, że dała się tak nabrać. Komu, jak komu, ale jemu nie powinna wierzyć w żadne słowo.
- Nie oszukuj sama siebie, kochanie. – odpowiedział jej poważnie z lekkim uśmiechem na twarzy łapiąc za rękę. – Obydwoje wiemy, że tak nie jest.

Miał rację. Nie nienawidziła go. Ona go lubiła, nawet bardzo. Raz był dla niej opiekuńczy, jak brat, innym razem był jej przyjacielem, a kiedy było trzeba, pełnił funkcję także jej chłopaka. Relacje tej dwójki były bardzo skomplikowane. Nikt nie wiedział, co ich tak naprawdę łączy. Nawet oni sami tego nie wiedzieli…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz